zawiadamiam, że żyjemy mamy się dobrze jako tako,
tzn. dobrze się mają mężczyźni,
ja "wychodzę" z przeziębienia,
upierdliwego kataru, który sieje spustoszenie na mojej twarzy, wkoło nosa.
poza tym jestem zakręcona, zmęczona,
same nowości,
jak zwykle włączam w to wszystko swoje "panikowanie",
dostałam dzisiaj brzydko mówiąc po gębie gilotyną.
tak sama sobie zadaję ból.
warga przecięta, krew się polała.
ale żyję, wciąż:)
jutro piątek, początek weekendu - jak dobrze.
a od poniedziałku moi faceci będą w karpaczu,
na tydzień jestem zwolniona z wszelakich domowych obowiązków, obiadów,
już się cieszę na wieczorne nic nie robienie, i czytanie, czytanie, czytanie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz